Na kanadyjskim odludziu funkcjonuje prywatna placówka z internatem, nosząca imię Świętej Dymfni - patronki osób zmagających się z chorobami psychicznymi. Trafiają tu młodzi ludzie uznawani za trudnych, nieposłusznych lub wymagających opieki, a także ich opiekunowie. Oficjalny wizerunek Akademii Świętej Dymfni jest jednak starannie przygotowaną zasłoną.
Rekrutacja i prawdziwe oblicze: - Rodzice, przeciążeni wychowaniem problematycznego dziecka, są kuszeni informacjami rozmijającymi się z prawdą oraz obietnicą właściwej opieki. - Reklamowana placówka ma zapewniać naukę, wychowanie i pomoc specjalistów, lecz na miejscu nie ma ani psychologów, ani pedagogów. - Dobre opinie oraz uprzejme uśmiechy personelu ukrywają rzeczywistość, w której pracownicy zachowują się co najmniej osobliwie.
Odcięcie od świata: - Po przybyciu podopieczni tracą telefony i pozostałe urządzenia elektroniczne, a wraz z nimi możliwość kontaktowania się z zewnętrznym światem. - Rodzice nie wiedzą, co dzieje się z ich dziećmi, nie mogą się z nimi porozumieć, a część z nich może już nigdy ich nie zobaczyć. - Po przekroczeniu bramy internat staje się zamknięciem i źródłem koszmaru, z którego trudno znaleźć wyjście.
Warunki i edukacja: - Ponadstuletni budynek jest pełen ubytków w murach, nie ma ogrzewania, a po korytarzach i pokojach snują się kurz oraz robactwo. - Personel ignoruje zarówno stan psychiczny wychowanków, jak i ich rozwój szkolny. - Niski poziom nauczania sprawia, że wielu uczniów kończy z poważnymi brakami, nie potrafi funkcjonować samodzielnie i oblewa egzaminy końcowe. - Powtarzanie klas zatrzymuje ich w Akademii na długie lata; dla niektórych opuszczenie tego miejsca może nigdy nie nadejść.